• Wpisów: 30
  • Średnio co: 31 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:55
  • Licznik odwiedzin: 2 496 / 981 dni
 
smartstyle
 
Smart Style: Około 4 lata temu miałam w 100% satysfakcjonującą mnie figurę, ważyłam mniej więcej 54kg. Udało mi się to osiągnąć stosując I fazę diety Dukana. Nie miałam dużo do zrzucenia wiec nie było trudno.

Wreszcie- naprawdę szczupła, myślałam, że nie mogę już przytyć. Jest to mój wielki błąd odkąd pamiętam. Zawsze kiedy zaczynam być usatysfakcjonowana efektami diety, zaczynam sobie pozwalać... pizza, ciasteczka, czekoladki, bagietki z masłem, fornetti... i tak dzień, dwa, trzy... Nadal jestem szczupła! A więc zadowolona w najlepsze jem dalej! ;) I wracam do starych złych nawyków, przyzwyczajeń, mój organizm domaga się cukru.

In aż tu nagle, staję któregoś dnia w lustrze i znów widzę więcej cellulitu, i znów widzę zbudowane ramiona i mało sexowne masywne uda, odstający nie brzuszek ale brzuch... Nie dowierzałam, jak to się mogło tak szybko stać?! A no niestety! W tą stronę droga jest o wiele łatwiejsza i przyjemniejsza. Najbardziej w tym wszystkim boli to, że przez własną głupotę zaprzepaszczamy to co osiągnęłyśmy bardzo ciężką pracą. I czy warto? Zazwyczaj budzimy się kiedy robi się ciepło, budzimy się z zimowego snu :)
I wszystko od nowa! Zmagania, wyrzeczenia, wylany pot a niekiedy nawet i łzy. A wszystko po co? Po to tylko by znów móc pozwolić sobie na kilkutygodniowe ''bezkarne'' objadanie się? Po to by powrócić do punktu wyjścia?

Tak wcale nie musi być! Najważniejsze to pokochać zdrowy styl życia. Nie traktować jedzenia ryby z warzywami jako kary. Polubmy zdrowe, wartościowe jedzenie.
fruit-200469_640.jpg

paprika-733586_640.jpg

Odpuśćmy sobie niezdrowego ''tylko jednego chipsa" bo za chwilę będzie jeszcze kilka, kilkanaście tych tylko jednych chipsów, pączków, cukierków... ;) Tak, tak nasz apetyt rośnie w miarę jedzenia.
donut-791837_640.jpg

Nakierujmy nasz apetyt na sport, a może i on urośnie i stanie się nieodłącznym elementem naszego życia? ;)

A wracając do diety Dukana. Zadowolona efektami już po I fazie, na niej właśnie zakończyła. I co się stało? Powróciłam do ''normalnego'' odżywiania się. Zaczęłam pracę w nocnym trybie zmianowym co przyczyniło się, że zawsze po pracy w środku nocy jak głodny wilk atakowałam lodówkę. Najedzona i szczęśliwa szłam wreszcie spać.
Ale moje szczęście długo nie trwało :) Już niebawem mój ''mały przyjaciel"- waga, pokazał ponad 65kg. Tak! 65kg! 10kg więcej! Wszystko na własne życzenie.

Od tamtej pory zaczęłam zmagać się z nadwagą. Próbowałam różnych diet, nic nie jadłam, chodziłam codziennie na siłownie... Niewiele to pomagało... Naprawdę nie mogłam schudnąć. Aż tu nagle dowiedziałam się, że mój szwagier zrzucił około 8kg i to dość szybko. Wybrał się do dietetyka, który rozpisał dietę na redukcję tłuszczyku. Mimo, że nie była ona przygotowana indywidualnie dla mnie, postanowiłam ją wypróbować iiii....? Są efekty! Nareszcie!! :) Wieczorem wrzucę fotkę rękopisu i jeśli macie ochotę, zachęcam do jej wypróbowania ;)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    A ja właśnie nie. Mam swoją wagę, jakoś nie przykładam wagi do tego co spożywam, oczywiście nie jem czipsów bo mi nie smakują, a resztę jem. I utrzymuję swoją wagę 53-54,5 kg. Nie mam zbyt wiele wysiłku. Ale mój metabolizm ma dopiero 21 lat, więc zobaczymy co będzie później.
     
  •  
     
    też zawsze jak schudnę to od nowa zaczynam się obżerać :D choć jak na razie mój metabolizm, jeszcze sobie jakoś z tym radzi, choć to już nie to samo co parę lat temu, gdy jadło się co popadnie a waga nawet o 1kg się nie ruszała :)